Brexit. Konsekwencje dla Polski

W 2013 r. brytyjski historyk Timothy Garton Ash porównał stosunki polsko-brytyjskie do samolotów myśliwskich lecących w przeciwnym kierunku. Podczas gdy polski myśliwiec zmierzał w kierunku Berlina, symbolizującego rdzeń integracji europejskiej, brytyjski zaczął oddalać się od Europy1. Garton Ash nieprzypadkowo wybrał tę metaforę: polscy piloci walczyli ramię w ramię z brytyjskimi żołnierzami RAF w Bitwie o Anglię w 1940 r., co do dzisiaj jest często przywoływane przez polityków obu krajów jako symbol przyjaźni polsko-brytyjskiej. Jak słusznie zauważył jednak, postępujący dyskurs eurosceptyczny w Wielkiej Brytanii wystawił polsko-brytyjską przyjaźń na próbę2

Stosunki polsko-brytyjskie są obecnie wyjątkowo dobre. Problem w tym, że jest to zasługa nie zmiany w dyskursie politycznym w Zjednoczonym Królestwie, ale nowego kierunku polskiej polityki europejskiej. W 2015 r. wybory parlamentarne wygrała partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która należy do tej samej europejskiej rodziny politycznej co partia brytyjskich torysów (Sojusz Europejskich Konserwatystów i Reformatorów) i jest znana ze sceptycznego podejścia do ściślejszej integracji europejskiej. I choć w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, która od 2017 r. negocjuje warunki wyjścia z Unii Europejskiej (UE), Polska nie myśli o wystąpieniu  z UE, to jej status we Wspólnotach uległ znaczącemu osłabieniu. Stało się to m.in. na skutek konfliktu wokół reformy sądownictwa oraz polityki rządu często opartej na otwartej konfrontacji z przedstawicielami instytucji Unii Europejskiej3.

Wzloty i upadki polsko-brytyjskiego sojuszu w Unii Europejskiej

Wielka Brytania była jednym z największych zwolenników rozszerzenia UE na Wschód. Podczas gdy wiele państw członkowskich skupiało się na zagrożeniach związanych z akcesją dziesięciu nowych krajów, wskazując, że UE nie jest instytucjonalnie gotowa na przyjęcie aż tylu członków, Wielka Brytania widziała szanse, jakie daje Wspólnotom rozszerzenie. W 2000 r. premier Tony Blair zaapelował w warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych o szybkie zakończenie negocjacji akcesyjnych z państwami Europy Środkowej i Wschodniej4. W 2004 r.  Wielka Brytania, razem z Irlandią i Szwecją — jako jedyne państwa “starej Unii” — od razu otworzyły granice dla pracowników z nowych państw członkowskich, w tym z Polski. Entuzjazm Blaira w kwestii rozszerzenia poparła również prawie połowa brytyjskiego społeczeństwa (44% respondentów). Dla porównania — sprzeciwiało się temu aż 66% Niemców i 62% Francuzów5.

Naiwne byłoby jednak myślenie, że Wielka Brytania wspierała rozszerzenie na Wschód wyłącznie z pryncypialnych pobudek. Liczyła na ekspansję rynku wewnętrznego i pozyskanie nowych konsumentów. Miała również nadzieję, że państwa Europy Środkowej będą jej naturalnym sojusznikiem w promowaniu agendy dalszej liberalizacji rynku wewnętrznego oraz będą stanowić naturalną przeciwwagę dla francusko-niemieckich dążeń do dalszego pogłębiania integracji. Wielka Brytania nigdy nie była wielkim zwolennikiem budowania unii politycznej i przekazywania kolejnych kompetencji instytucjom Unii Europejskiej. Uważała, że centrum decyzyjnym UE powinna być Rada UE reprezentująca głos państw członkowskich. Zjednoczone Królestwo, któremu udało się również wynegocjować stałe wyłączenie z obowiązku przyjęcia wspólnej waluty (klauzula opt-out), z niepokojem obserwowało również coraz ściślejszą współpracę pomiędzy państwami strefy euro i wpływ, jaki może ona mieć na sprawne funkcjonowanie rynku wewnętrznego. Wielka Brytania spodziewała się też, że państwa Europy Środkowej i Wschodniej, które nie tak dawno temu oswobodziły się z reżimu komunistycznego, pomogą jej rozmyć wszelkie pomysły dalszej centralizacji władzy w Unii Europejskiej.

Zgodnie z brytyjskimi przypuszczeniami Polska zaangażowała się w promocję inicjatyw, które miały na celu zlikwidowanie pozostałych barier w swobodnym funkcjonowaniu rynku wewnętrznego. Z wyliczeń Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii wynika, że w 2017 r., tj. po trzynastu latach polskiego członkostwa w UE, eksport polskich towarów do UE osiągnął wartość 162,4 mld euro6. Jest to ogromny wzrost w porównaniu z eksportem o wartości 38,4 mld euro w 2003 r.7 Agenda liberalizacyjna znalazła się również w programie prezydencji Polski w Radzie Unii Europejskiej; Polska wskazała jako jeden z priorytetów promowanie pełnej implementacji dyrektywy usługowej8. Oba państwa podobnie oceniały również zagrożenia płynące ze Wschodu i forsowały w asertywne stanowisko UE wobec Rosji, zwłaszcza po jej aneksji Krymu. Miały również podobne co do zasady podejście do polityki bezpieczeństwa. Uznawały bowiem współpracę w ramach NATO za główny filar bezpieczeństwa i wstrzemięźliwie podchodziły do pomysłów budowania wojskowych struktur, które mogłyby być konkurencyjne wobec sojuszu północnoatlantyckiego.

Polska nie zawsze jednak brała udział w promowaniu brytyjskiej wizji integracji europejskiej. W pierwszych latach członkostwa (być może z wyjątkiem lat 2006–2007, kiedy to PiS po raz pierwszy współtworzył rząd) skupiła się głównie na współpracy z instytucjami wspólnotowymi — z Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim — widząc w nich gwaranta interesów nowych i mniejszych państw członkowskich. Wierzyła, że choć ta strategia nie przysporzy jej, być może, sympatii Wielkiej Brytanii, to ułatwi jej zakorzenienie się w procesie integracji. Po wybuchu kryzysu związanego z zadłużeniem publicznym w Grecji w 2010 r. stało się jednak jasne, że w sytuacjach nadzwyczajnych i pod presją czasu państwa strefy euro nie zawahają się kontynuować współpracy poza unijnymi ramami instytucjonalnymi9. Polska pod rządami koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zdecydowała się więc uzupełnić swój tradycyjny sojusz z instytucjami UE partnerstwem z największymi państwami strefy euro, tj. Niemcami oraz Francją10. Dzięki tej strategii udało się jej przeforsować udział w szczytach państw euro powołanych Traktatem o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w unii gospodarczej i walutowej11.

Podczas gdy Polska starała się pozbyć łatki młodszego brata w UE i budowała wizerunek godnego zaufania partnera, Wielka Brytania coraz częściej przedstawiała UE w kategorii problemu. Polacy, którzy są największą grupą obywateli UE w tym kraju, stali się obiektem ataków brytyjskich polityków. Doprowadziło to do ochłodzenia stosunków obu państw. W czasie koalicyjnych rządów Partii Konserwatywnej i Liberalnych Demokratów (2010–2015) premier David Cameron  nie złożył wizyty w Warszawie. Polsce nie było też po drodze z coraz bardziej transakcyjną brytyjską postawą wobec Unii Europejskiej. W grudniu 2011 r. premier Cameron uzależnił swoją zgodę na zmianę traktatów (niezbędną do wprowadzenia ściślejszej dyscypliny budżetowej w państwach członkowskich UE) od uzyskania zabezpieczenia, że dalsza integracja strefy nie naruszy interesów londyńskiego City. W związku z oporem Camerona Francja i Niemcy przeforsowały przyjęcie paktu fiskalnego w charakterze umowy międzynarodowej poza ramami unijnymi. 

Polski rząd nie zareagował też z wielkim entuzjazmem na przemówienie Camerona (w styczniu 2013 r.), w którym zapowiedział podjęcie negocjacji na temat reformy UE i obiecał, że jeśli wygra kolejne wybory parlamentarne, to przedłoży wynik tych negocjacji w referendum na temat członkostwa w Unii Europejskiej. Choć niektóre z propozycji Camerona (tj. większe zaangażowanie parlamentów narodowych w proces decyzyjny czy wypracowanie mechanizmów zabezpieczających interesy państw niebędących w strefie euro) miały szansę na uzyskanie poparcia przynajmniej niektórych państw członkowskich UE, to deklaracja zorganizowania referendum została potraktowana przez pozostałe państwa UE jako szantaż i przekreśliła szanse konstruktywnej dyskusji na temat reformy Unii Europejskiej. Ówczesny minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski przyrównał zachowanie Wielkiej Brytanii do kategorii kraju specjalnej troski, który wymaga szczególnej uwagi, bo inaczej może sobie zrobić krzywdę i przy okazji zaszkodzić innym12.

Dopiero wygrana PiS-u w wyborach parlamentarnych w Polsce w 2015 r. zmieniła dynamikę rozwoju stosunków polsko-brytyjskich. W exposé na temat priorytetów polityki zagranicznej w 2016 r. minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski wymienił Wielką Brytanię na pierwszym miejscu wśród partnerów europejskich, z którymi nowy rząd chciał zacieśniać współpracę13

Deputowani PiS-u do Parlamentu Europejskiego podzielają brytyjską wizję przyszłości Europy. Obie partie są na przykład nieprzychylnie nastawione do strefy euro i są zgodne co do tego, że Komisja Europejska zbyt często ingeruje w tych sferach polityki, w których decyzje powinny — ich zdaniem — zapadać na szczeblu państw członkowskich. Nic więc dziwnego, że polski rząd ciepło przyjął zdecydowaną większość postulatów, które Cameron przedstawił 10 listopada 2015 r. w liście do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. 

Premier Cameron zażądał:

  • wyłączenia Wielkiej Brytanii z koncepcji “coraz ściślejszego związku państw” (ever closer union);
  • zabezpieczenia interesów państw z własną walutą przed działaniami integracyjnymi strefy, zwłaszcza w obszarze rynków finansowych;
  • wprowadzenia procedury czerwonej kartki, która umożliwiłaby grupie parlamentów narodowych blokadę propozycji legislacyjnych Komisji Europejskiej;
  • dalszej poprawy konkurencyjności poprzez zmniejszenie kosztów regulacji unijnej; 
  • ograniczenia dostępu do świadczeń socjalnych dla pracujących na Wyspach obywateli z innych państw członkowskich Unii Europejskiej14.

Jedyny pomysł Camerona, który wywołał kontrowersje w Warszawie, to próba ograniczenia dostępu do świadczeń socjalnych dla pracujących na Wyspach obywateli z Unii Europejskiej. Polacy są najliczniejszą grupą obywateli UE w Wielkiej Brytanii, dlatego Polska nie mogła sobie pozwolić na otwarte popieranie propozycji, które doprowadziłyby do dyskryminacji polskich obywateli względem obywateli brytyjskich. Rozumiała jednak, że swoboda przepływu pracowników może się okazać najważniejszym wątkiem w kampanii referendalnej15. Razem z pozostałymi państwami członkowskimi UE przystała więc na kompromisowy pakiet umożliwiający Wielkiej Brytanii uruchomienie tzw. hamulca bezpieczeństwa na maksymalnie siedem lat, w ramach którego Wielka Brytania mogłaby ograniczyć obywatelom UE  dostęp do zasiłków. Porozumienie miałoby wejść w życie wyłącznie w przypadku zagłosowania Wielkiej Brytanii za pozostaniem w UE i mieć zastosowanie do nowo napływających obywateli innych państw członkowskich. 

Jak pokazała jednak kampania referendalna, zaoferowane przez UE koncesje nie zrobiły na społeczeństwie brytyjskim większego wrażenia. Zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z UE okrzyknęli je zgniłym kompromisem i zaapelowali do społeczeństwa o wzięcie spraw w swoje ręce i zagłosowanie za opuszczeniem Unii Europejskiej. Dwudziestego trzeciego czerwca 2016 r. społeczeństwo brytyjskie większością prawie 52% zdecydowało o wyjściu ich kraju z Unii Europejskiej.

Negocjacje rozwodowe: Polska słabym ogniwem jedności europejskiej?

To co brytyjskie media i eurosceptyczni politycy okrzyknęli nic nie wartym porozumieniem, Unia Europejska widziała jako dużą koncesję dla Brytyjczyków. Pomimo prawnych i politycznych wątpliwości państwa członkowskie przystały m.in. na tzw. hamulec bezpieczeństwa, mając nadzieję, że pomoże on utrzymać Brytyjczyków w europejskiej rodzinie. W negocjacjach rozwodowych UE nie mogła jednak sobie pozwolić na podobne koncesje, które godziłyby w integralność jej porządku prawnego i mogłyby zachęcić eurosceptyków do próby przekonania ich własnych rządów do wynegocjowania lepszych warunków członkostwa. 

Wielka Brytania długo miała jednak nadzieję, że uda jej się zjeść ciastko i mieć ciastko. Liczyła nie tylko na korzystne warunki wyjścia z UE, ale również na przyszłe partnerstwo, które pozwoliłoby jej na utrzymanie uprzywilejowanych — względem innych państw trzecich — relacji z Unią Europejską. Wydawało jej się, że osiągnie swoje cele negocjacyjne dzięki rozmowom z poszczególnymi państwami członkowskimi, a nie z unijnymi instytucjami. Wielka Brytania uważała, że w zamian za obietnicę wzmożonej współpracy po brexicie (m.in. w obszarze bezpieczeństwa) niektóre państwa zaczną forsować łagodniejsze podejście do jej postulatów negocjacyjnych.

Polska bardzo szybko stała się naturalnym kandydatem do przetestowania tej strategii. Tuż po referendum w sprawie wystąpienia z UE Wielka Brytania i Polska ogłosiły powołanie regularnych konsultacji międzyrządowych na szczeblu premierów i członków obu rządów. Pierwsze spotkanie odbyło się w grudniu 2016 r. w Londynie. Rozmówcy  mieli się skupić  na wspólnych interesach w polityce bezpieczeństwa i kwestiach gospodarczych (w 2017 r. obie strony podpisały Traktat obronny i powołały Forum Gospodarcze). Konsultacje te wywołały jednak niepokój urzędników w Brukseli, którzy obawiali się, że Wielka Brytania będzie próbowała przekonać Polskę do ustępstw w nadchodzących negocjacjach. Unia Europejska przyjęła bowiem zasadę, że dopóty nie będzie się angażować w żadne rozmowy z Brytyjczykami, dopóki Londyn formalnie nie notyfikuje swojej chęci wyjścia z UE  (zasada: nie ma negocjacji bez notyfikacji). Po uruchomieniu z kolei przez Brytyjczyków artykułu 50 Traktatu o Unii Europejskiej państwa członkowskie UE powierzyły mandat negocjacyjny Michelowi Barnierowi, byłemu wiceprzewodniczącemu Komisji Europejskiej. Taka struktura negocjacji miała na celu utrzymanie spójnego stanowiska UE i utrudnienie bilateralnych rozmów z pojedynczymi  państwami członkowskimi.

Powierzenie negocjacji Komisji Europejskiej, której traktatową rolą jest reprezentowanie ogólnych interesów UE, było zresztą korzystnym rozwiązaniem dla Polski. Dawało jej bowiem gwarancję, że jej obawy zostaną tak samo poważnie potraktowane jak obawy Francji  czy Niemiec. Brexit oznaczał niepewność prawną dla miliona Polaków mieszkających na Wyspach i reperkusje dla kształtu obecnych i przyszłych wieloletnich ram finansowych, których Polska jest dużym beneficjentem. Jednocześnie Polska uważała, że powinna zrobić wszystko co w jej mocy, aby utrzymać Brytyjczyków w orbicie projektu europejskiego16

Kiedy stało się jasne, że jedyną przeszkodą na drodze do uporządkowanego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE (tj. na podstawie porozumienia) jest kwestia granicy pomiędzy Irlandią i Irlandią Północną, Polska zaczęła sondować perspektywy przyjęcia przez Brukselę bardziej elastycznego stanowiska w sprawie tzw. protokołu irlandzkiego17. W styczniu 2019 r. minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz zaproponował, żeby protokół obowiązywał tylko czasowo, np. przez pięć lat18. Brytyjskie elity, zarówno po lewej, jak i po prawej stronie sceny politycznej, uważają, że protokół irlandzki ingeruje w integralność konstytucyjną Wielkiej Brytanii. Zaproponowanie przez Polskę wprowadzenia ograniczenia czasowego do treści protokołu podważyło jednak nieugięte do tej pory stanowisko UE, że treść protokołu nie jest do renegocjacji, bo ma służyć jako polisa ubezpieczeniowa dla Dublina, iż nie powstanie twarda granica pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną i tym samym nie dojdzie do ożywienia konfliktu na granicy. Co mogliby pomyśleć obywatele Irlandii, gdyby Unia zignorowała ich obawy na rzecz obiekcji większego sąsiada, który co prawda zdecydował się opuścić Wspólnoty, ale nie pomyślał, co to będzie oznaczać dla granicy z Irlandią. Propozycja ministra Czaputowicza świadczy o krótkowzroczności polskiej dyplomacji. Polska zdaje się nie rozumieć, że jeśli dzisiaj nie okaże pełnej solidarności z Irlandią, to trudniej będzie jej zabiegać w przyszłości o uwagę partnerów europejskich w sytuacji zagrożeń na wschodniej unijnej granicy. Granica irlandzka, podobnie jak granica z Ukrainą, stanie się bowiem po brexicie zewnętrzną granicą Unii Europejskiej.

Wydaje się, że gdyby doszło do twardego brexitu, tj. wyjścia Wielkiej Brytanii bez porozumienia, Polska namawiałaby UE do szybkiego wznowienia rozmów ze Zjednoczonym Królestwem. Zanim jednak podejmie jakiekolwiek działania mające na celu zbliżenie stanowisk obu stron, powinna się zastanowić, czy będzie ono w stanie zrekompensować koszt alternatywny, który Polska już poniosła, wstawiając się za Brytyjczykami.

Brexit: ból głowy dla polskiego rządu

Decyzja Brytyjczyków o wyjściu z UE wywołała w Polsce niepokój . W 2017 r. Wielka Brytania była na drugim miejscu, równoległe z Czechami, na liście odbiorców polskich towarów (6,4 %)19. Fiasko rozmów i twardy brexit miałyby negatywne skutki dla przedsiębiorców handlujących z Wielką Brytanią. 

Brexit jest też wyjątkowym ciosem dla obecnego rządu, który liczył, że razem z Wielką Brytanią będzie reformował UE na kształt Europy Ojczyzn. Oba rządy są zwolennikami większej roli państw członkowskich w procesie decyzyjnym UE oraz wyposażenia parlamentów narodowych w tzw. czerwoną kartkę, która umożliwiałaby grupie parlamentów zablokowanie niektórych projektów prawa UE. Bez Wielkiej Brytanii Polsce trudniej będzie się przeciwstawiać  także projektom wprowadzenia nowych instrumentów na poziomie UE do walki z naruszeniami zasady praworządności. Wprawdzie Wielka Brytania  jest przywiązana do zasady rządów prawa, ale nigdy nie była zwolennikiem utworzonych w 2014 r. nowych ram na rzecz umocnienia praworządności20. Dla Wielkiej Brytanii  były one kolejną próbą Komisji Europejskiej wykroczenia poza kompetencje wyznaczone jej w traktatach przez państwa członkowskie. Konserwatywni deputowani do Parlamentu Europejskiego (z wyjątkiem trzech członków tej delegacji) głosowali też przeciwko zastosowaniu artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej wobec Węgrom21. Być może właśnie dlatego główni decydenci w PiS długo odrzucali od siebie myśl, że Wielka Brytania na dobre opuszcza Wspólnoty. W rozmowie z Michałem Szułdrzyńskim Jarosław Kaczyński, prezes PiS, powiedział, że tylko reforma UE i jasne rozdzielenie kompetencji unijnych od prerogatyw krajowych mogą przekonać Brytyjczyków, aby powrócili do Unii Europejskiej22

Po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE Polsce trudniej będzie również promować inicjatywy mające na celu dalszą liberalizację rynku wewnętrznego oraz asertywną politykę UE wobec Rosji23. Brexit doprowadzi też do przesunięcia środka ciężkości w procesie decyzyjnym w kierunku największych państw członkowskich UE, zwłaszcza Niemiec i Francji. Co prawda stosunki pomiędzy tymi dwoma krajami nie są tak dobre jak wielu prognozowało po wyborach prezydenckich wygranych przez Emmanuela Macrona w 2017 r., ale Polska i pozostałe państwa Europy Środkowej z niepokojem obserwują wszelkie wspólne inicjatywy francusko-niemieckie, które mogłyby skutkować pozostawieniem ich w tyle procesu integracji. 

Brexit osłabia również pozycję państw spoza strefy euro w unijnym procesie decyzyjnym. Zjednoczone Królestwo było aktywnym uczestnikiem dyskusji na temat utworzenia pierwszego filaru unii bankowej. Wywalczyło, że Europejski Urząd Nadzoru Bankowego będzie miał siedzibę w Londynie oraz będzie podejmował decyzje tzw. zwykłą większością głosów zarówno państw strefy euro, jak i państw spoza strefy. Po brexicie państwa strefy euro będą mogły łatwiej ignorować obawy partnerów, którzy pozostali przy walutach krajowych. Zgodnie z obowiązującym systemem głosowania w Radzie Unii Europejskiej państwa te mogłyby narzucić pewne decyzje pozostałym państwom członkowskim, gdyby tylko chciały24. Co prawda ich spójne stanowisko wydaje się dzisiaj mało prawdopodobne (państwa Północy i Południa nadal nie mogą dojść do porozumienia, jak powinna wyglądać dalsza reforma zarządzania gospodarczego w strefie euro), ale w przypadku wybuchu kolejnego kryzysu mogą  jednak zostać zmuszone do przezwyciężenia tych podziałów i podjęcia działań na rzecz pogłębionej integracji. Mogą  wtedy być mniej skłonne do brania pod uwagę interesów państw spoza strefy. 

Brexit jest też przestrogą dla polskiego społeczeństwa, do czego może doprowadzić antyeuropejska narracja elit politycznych. Polacy są wyraźnymi zwolennikami członkostwa Polski w UE, jednak mają duży kredyt zaufania do obecnego rządu. Są też co do zasady podzieleni w kwestii tego, czy UE ma prawo ingerować w sprawy związane z reformą sądownictwa25. W zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego opozycja będzie zapewne zwracała uwagę na fakt, że posunięcia polskiego rządu spychają Polskę na margines integracji i docelowo mogą doprowadzić do wyjścia Polski z UE (polexitu). Negocjacje rozwodowe, które pokazały, że to UE trzyma wszystkie karty, ułatwiają opozycji budowanie narracji, że działania PiS są szkodliwe dla interesów Polski.

Brexit: niewykorzystana szansa?

Rządy poszczególnych państw członkowskich patrzą na decyzję Brytyjczyków o opuszczeniu UE głównie w kategorii wyzwań. Brexit stwarza jednak również szanse dla mniejszych graczy na zdywersyfikowanie dotychczasowych sojuszy w UE i mobilizuje do prowadzenia bardziej aktywnej polityki europejskiej. Coraz więcej państw zwraca się w kierunku Holandii w oczekiwaniu, że po brexicie to ona stanie na czele koalicji państw promujących liberalizację rynku wewnętrznego czy reformę budżetu. A Królestwo Niderlandów wydaje się z chęcią wychodzić naprzeciw tym nadziejom i angażuje się w koordynację stanowisk w ramach Nowej Ligi Hanzeatyckiej, której nieformalnymi członkami są Dania, Finlandia, Irlandia, Szwecja i państwa bałtyckie. Do spotkań tej grupy dopraszane są niekiedy Czechy i Słowacja. Podpisały one m.in. oświadczenie w sprawie reformy Europejskiego Mechanizmu Stabilności26

W przeciwieństwie do Holandii Polska skupiła się wyłącznie na negatywnych skutkach brexitu. Polski minister do spraw europejskich Konrad Szymański w wystąpieniu na corocznej konferencji zorganizowanej przez Politykę Insight w lutym 2019 r. przyznał wprawdzie, że Polska stanie się bardziej widoczna na arenie UE na skutek przesunięcia środka ciężkości w procesie decyzyjnym po brexicie. Dodał jednak, że nie chciałby postrzegać brexitu w jakikolwiek pozytywny sposób27

Zamiast skupiać się wyłącznie na negatywnych implikacjach brexitu Polska powinna się pogodzić z tym, że Wielka Brytania opuszcza UE i zacząć dostrzegać w tym procesie szansę. Mogłaby przejąć rolę nieformalnego lidera grupy państw spoza strefy euro i zaangażować się w dyskusję na temat przyszłości strefy. Jej otwarta niechęć  do integracji strefy euro (rząd PiS od razu po przejęciu władzy zlikwidował urząd pełnomocnika do spraw wprowadzenia euro) i trwający konflikt wokół reformy sądownictwa w Polsce w oczywisty sposób osłabiają jej potencjał czy zamiary państw spoza strefy euro do powierzenia jej funkcji reprezentowania ich interesów. W kontekście zbliżających się negocjacji w sprawie wieloletnich ram finansowych oraz  zmian na stanowiskach przewodniczących poszczególnych instytucji UE Polska powinna jednak podjąć aktywne działania mające na celu poprawienie jej wizerunku i budowę nowych sojuszy w Unii Europejskiej.


Negocjacje w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i zamieszanie wokół ewentualnego opuszczenia przez nią Wspólnot bez porozumienia przyćmiły zbliżającą się piętnastą rocznicę rozszerzenia UE na Wschód. Trudno rzeczywiście uroczyście świętować historyczne rozszerzenie, które doprowadziło do reunifikacji państw postkomunistycznych z Zachodem, kiedy jeden z największych promotorów tego procesu opuszcza Unię Europejską. Polska i pozostałe państwa Europy Środkowej powinny jednak wykorzystać tę rocznicę nie tylko do podkreślenia pozytywnego wkładu regionu w rozwój UE, ale również do pogłębionej refleksji na temat roli regionu w umacnianiu w następnych latach wspólnoty 27 państw członkowskich. 

W nowej pobrexitowej rzeczywistości Polska będzie musiała podjąć działania w celu zrekompensowania utraty brytyjskiego partnera. Nie będzie to łatwe zadanie: konflikt wokół reformy sądownictwa, jej twarde stanowisko wobec przyjęcia uchodźców z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu oraz ciągła krytyka przedstawicieli unijnych instytucji osłabiły jej możliwości budowania trwałych koalicji w Unii Europejskiej. Polsce trudno więc będzie się oprzeć pokusie uniesienia się dumą i zainwestowania jeszcze więcej energii w relacje z Wielką Brytanią. Brytyjscy torysi, sprawujący dzisiaj władzę, są o wiele bardziej pobłażliwi wobec działań polskiego rządu niż pozostałe państwa unijne. W przeszłości pokazali jednak, że dla partii są gotowi poświęcić wszystko, w tym dobrobyt swoich obywateli oraz wieloletni sojusz z Unią Europejską28. Polski rząd powinien więc zastanowić się dwa razy, zanim postawi na nieprzewidywalny i słabnący w oczach brytyjski rząd kosztem stabilnej, choć być może bardziej wymagającej Unii Europejskiej.

1 marca 2019 roku29


  1. T. Garton Ash, The flight paths of Britain and Poland diverge in a disunited Europe, “The Guardian” z  16 maja 2013 r., www.theguardian.com (dostęp: 19.02.2019).
  2. Tamże.
  3. Polski rząd sprzeciwił się m.in. w marcu 2017 r. przedłużeniu kadencji dla przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska mimo zdecydowanego poparcia pozostałych państw członkowskich Unii Europejskiej.
  4. O przyszłości Europy. Głosy polityków, Fundacja im. Stefana Batorego, Warszawa 2000, s. 81, http://www.batory.org.pl/upload/files/pdf/fisher.pdf (dostęp:19.02.2019).
  5. Attitudes towards European Union Enlargement, European Commission, Special Eurobarometer, lipiec 2006 r., http://ec.europa.eu/commfrontoffice/publicopinion/archives/ebs/ebs_255_en.pdf (dostęp:19.02.2019).
  6. Handel zagraniczny Polski w 2017 roku, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, 12.02.2018, https://www.mpit.gov.pl/strony/aktualnosci/handel-zagraniczny-polski-w-2017-r-wg-wstepnych-danych-gus-z-dnia-12-lutego-2018-r/ (dostęp:25.02.2018).
  7. K. Ananicz, M. Babicz, K. Bednarek i inni, Polskie 10 lat w Unii. Raport, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, 2014, https://www.msz.gov.pl/resource/ad53955d-9e7c-4ac2-b37a-8fac68f8903c:JCR (dostęp: 19.02.2019).
  8. Program Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, 1 lipca 2011- 31 grudnia 2011, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, http://www.mf.gov.pl/documents/764034/1007814/Program_polskiej_prezydencji_w_Radzie_UE.pdf (dostęp 19.02.2019).
  9. Dowodem na to podejście jest międzyrządowy Traktat o europejskim mechanizmie stabilności, którego stronami są wyłącznie państwa strefy euro oraz Traktat o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w unii gospodarczej i walutowej, który zawarło 25 państw członkowskich. Oba traktaty funkcjonują poza unijnymi ramami traktatowymi.
  10. A. Gostyńska, R. Parkes  Europe and its institutions: towards a renewed Polish approach to the EU, “PISM Strategic File” 2014, nr. 38
  11. A. Gostyńska, The fiscal compact and European Union economic governance: an institutional and legal assessment, “The Polish Quarterly of International Affairs” 2012, nr 21.
  12. R. Sikorski, Wielka Brytania krajem specjalnej troski, “Gazeta Wyborcza” z 23 stycznia 2013 r.,  http://wyborcza.pl/1,75398,13285774,Sikorski__Wielka_Brytania_krajem_specjalnej_troski.html (dostęp: 19.02.2019).
  13. Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2016 r., 29.01.2016, https://mfa.gov.pl/pl/aktualnosci/wiadomosci/minister_witold_waszczykowski_o_priorytetach_polskiej_dyplomacji (dostęp: 25.02.2019).
  14. D. Cameron, A new settlement for the UK in a reformed European Union, list do przewodniczącego Rady Europejskiej, 10.11. 2015, https://www.gov.uk/government/publications/eu-reform-pms-letter-to-president-of-the-european-council-donald-tusk (dostęp:19.02.2019).
  15. A. Gostyńska-Jakubowska, Poland, w: T. Oliver (red.), Europe’s Brexit. EU Perspectives on Britain’s Vote to Leave, Agenda Publishing, Newcastle, maj 2018 r.
  16. A. Gostyńska-Jakubowska, dz. cyt.
  17. Protokół dotyczący kwestii irlandzkiej stanowi dla Irlandii polisę ubezpieczeniową, że wskutek wyjścia Wielkiej Brytanii z UE nie powstanie “twarda” granica między Irlandią a Irlandią Północną, co mogłoby doprowadzić do ożywienia uśpionego konfliktu w tym regionie. Tekst protokołu zakłada, że dopóki stronom nie uda się wynegocjować umowy o przyszłych relacjach, która likwidowałaby konieczność m.in. kontroli celnych i fitosanitarnych pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną, dopóty Wielka Brytania pozostanie w unii celnej z UE, a Irlandia Północna ponadto w unijnym obszarze regulacyjnym.
  18. J. Bielecki, wywiad z Czaputowiczem: Polska wie jak ratować brexit, “Rzeczpospolita”  21 lutego 2019 r., https://www.rp.pl/Unia-Europejska/301209969-Czaputowicz-Polska--wie-jak-ratowac-brexit.html (dostęp: 20.02.2019).
  19. Handel zagraniczny Polski w 2017 roku, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, 3.08.2018, https://www.mpit.gov.pl/strony/aktualnosci/handel-zagraniczny-polski-w-2017-roku-wg-ostatecznych-danych-gus-z-dnia-3-sierpnia-2018-roku/ (dostęp: 20.02.2018).
  20. Nowe ramy UE na rzecz umocnienia praworządności, Komunikat Komisji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego i Rady, 11.03.2014, https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/HTML/?uri=CELEX:52014DC0158&from=PL (dostęp: 27.02.2019).
  21. The situation in Hungary, Vote Watch, 12.09.2018, https://www.votewatch.eu/en/term8-the-situation-in-hungary-motion-for-resolution-vote-text-as-a-whole.html (dostęp:20.02.2019).
  22. M. Szułdrzyński, wywiad z J. Kaczyńskim: Musimy wyjść z inicjatywą zmian UE, “Rzeczpospolita” z 26 czerwca 2016 r., https://www.rp.pl/Brexit/160629410-Kaczynski-Musimy-wyjsc-z-inicjatywa-zmian-UE.html (dostęp:23.02.2019).
  23. A. Gostyńska-Jakubowska, Brexit: the view from Central Europe, “Social Europe”, 15.11.2016, https://www.socialeurope.eu/author/agata-gostynska-jakubowska (dostęp:1.03.2019).
  24. Większość kwalifikowana jest osiągnięta wtedy, gdy 55% państw członkowskich głosuje za przyjęciem danej decyzji i gdy reprezentują one co najmniej 65% ludności Unii Europejskiej. Po brexicie państwa strefy euro będą stanowić ponad 70% państw członkowskich i mieć ponad 76% ludności UE, zob. P. Tokarski, S. Funk, Non-euro countries in the EU after Brexit. Between fear of losing of political influence and euro accession, SWP Comment, styczeń 2019 r.
  25. A. Gostyńska-Jakubowska, New approaches to upholding democratic values in Poland, Carnegie Europe, 05.10.2018, https://carnegieeurope.eu/2018/10/05/new-approaches-to-upholding-democratic-values-in-poland-pub-77429 (dostęp: 24.02.2019).
  26. Hanseatic Statement on the ESM, 2.11.018, https://www.rijksoverheid.nl/documenten/kamerstukken/2018/11/02/hanseatic-statement-on-the-esm (dostęp: 23.02.2019).
  27. Szymański: Żaden z kryzysów Unii Europejskiej nie ma źródła w Warszawie, 18.02.2019, https://fakty.interia.pl/polska/news-szymanski-zaden-z-kryzysow-europejskich-nie-ma-zrodla-w-wars,nId,2842748 (dostęp: 20.02.2019).
  28. Według szacunków Centre for European Reform wielkość gospodarki Wielkiej Brytanii zmniejszyła się o 2,3% względem scenariusza, w którym Wielka Brytania pozostaje w UE. , zob. J. Springford, The cost of Brexit to September 2018, Centre for European Reform, 27.01.2019, https://www.cer.eu/insights/cost-brexit-september-2018 (dostęp: 23.02.2019).
  29. Chociaż data wyjścia Wielkiej Brytanii z UE została przewidziana na 29 marca 2019 r., w momencie publikacji tego tekstu nie było jasne, czy premier Theresie May uda się przekonać brytyjski parlament do poparcia porozumienia o wyjściu i czy Wielka Brytania opuści UE w sposób uporządkowany, bez porozumienia, czy poprosi o wydłużenie dwuletniego okresu negocjacji. Ten ostatni scenariusz jest coraz bardziej prawdopodobny: parlament brytyjski nie jest zwolennikiem tzw. twardego brexitu i może chcieć poinstruować premier Theresę May, aby zawnioskowała o wydłużenie dwuletniego okresu negocjacji przewidzianego w artykule 50 Traktatu o Unii Europejskiej.