In.Europa

Najważniejsze wyzwania lub szansy dla Polski w 2019 roku

 

I grupa
Szanse i zagrożenia dla polskiej gospodarki w 2019r.

W 2018 roku Polska gospodarka zanotowała wzrost PKB na poziomie 5%, niski deficyt sektora finansów publicznych (ok. 0,5% PKB), niski wzrost wartości kredytów hipotecznych (3% rok do roku) i konsumpcyjnych (8% rok do roku), niskie bezrobocie, które sprzyja wzrostowi wynagrodzeń w okolicach 7 proc. rok do roku. Taki wzrost gospodarczy jest oceniany jako najwyższy w UE.

Rok 2019 przyniesie spowolnienie wzrostu gospodarczego z przyczyn zależnych od mechanizmów działania gospodarki rynkowej. Ministerstwo Finansów prognozuje, że w 2019 r. tempo wzrostu PKB będzie wynosiło ok. 3,8%. Eksperci wskazują, że koniunktura pogarsza się m.in. z powodu protekcjonistycznych działań podejmowanych przez duże kraje np. Stany Zjednoczone (utrzymujące się cła nałożone na towary importowane z UE, Chin i Indii). Negatywnie na gospodarką wpłyną też niepewności związane z Brexitem, który ma nastąpić w marcu 2019. Niepewni inwestorzy mogą zakładać, że Brexit wpłynie na wielkość wymiany handlowej, otwartość rynków się zmniejszy, a w efekcie przedsiębiorcy mogą ograniczyć wielkość inwestycji i podjąć decyzje o ograniczeniu eksportu. Z drugiej strony Brexit może dać szansę na złagodzenie problemu niewystarczającej wielkości siły roboczej w dużych ośrodkach miejskich w Polsce. Kolejną kwestią jest problem szukania nowych rynków. 
Z jednej strony, sytuacja w Niemczech, który jest największym partnerem handlowym Polski, może wpłynąć na sytuację ekonomiczną w Polsce. Dlatego konieczne może być większe zróżnicowanie partnerów eksportowych i importowych.  W 2018 roku UE podpisała umowę 
o wolnym handlu z Japonią, podobna umowa z Koreą funkcjonuje od 2015 roku, rozwija się również współpraca między Chinami a Europą Środkowo-Wschodnią.

Krajowy problem Polski, który uwidoczni się w 2019 roku to również prawdopodobny niedobór pracowników. Mimo niskiego bezrobocia odsetek zatrudnionych Polaków wciąż utrzymuje się na niskim poziomie ok. 68%, przy poziomie postulowanym wynoszącym ok. 75%. Inne odbicie tego problemu to perspektywa opuszczenia Polski przez pracowników z Ukrainy i Białorusi, których w szczytowych okresach było na polskim rynku pracy nawet 1,5 mln. Opracowywany przez niemiecki rząd projekt ustawy ma ułatwić osiedlanie się zagranicznych pracowników, przede wszystkim wysoko wykwalifikowanych. Szacuje się, że, polski rynek pracy skurczy się w pierwszym etapie o ok. 200 – 250 tys. osób, mimo że otwarcie rynku niemieckiego nie jest tak szerokie, jak się tego spodziewano. Nierozwiązanym problemem w 2019 r. będzie odpowiedź na gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej spowodowany wzrostem cen uprawnień do emisji CO2 z 6 do 25 euro za tonę CO2. Przyjęta pod koniec zeszłego roku ustawa obniżająca podatek akcyzowy oraz opłatę przejściową obowiązuje bowiem wyłącznie w 2019 r. Obniżenie podatków, mające rekompensować odbiorcom wzrost cen będzie kosztować budżet państwa ok. 3,54 mld zł tylko w tym roku. Środki mające (częściowo) zrekompensować budżetowi ten wydatek mają pochodzić ze sprzedaży nadwyżki posiadanych uprawnień do emisji CO2 w liczbie 55,8 mln uprawnień do emisji (uprawnień do emisji 55,8 mln t CO2) o wartości 1,395 mld zł. Ocenia się, że obniżka podatków jest rozwiązaniem doraźnym, a przyjęcie podobnej strategii na rok 2020 wiązałoby się z ogromnymi stratami dla budżetu. Niepewna jest też opinia Komisji Europejskiej co do oceny zgodności rozwiązań ustawy z normami dot. pomocy publicznej.

Reasumując, gospodarka Polski zmierzy się z wieloma problemami w roku 2019. Nadchodzące wyzwania są spowodowane zarówno przyczynami wewnętrznymi (m. in. energetyka, rynek pracy), jak również sytuacją międzynarodową (m. in. brexit i utrzymujące się cła). Pomimo prognozowanego zwolnienia tempa wzrostu, nadal jest to jeden z najlepszych wyników w Europie.

Autorzy: Maciej Gorazdowski, Edgar Kobos, Patrycja Pikała

II grupa
Rok 2019: Być albo nie być w Europie?

Najważniejszym wyzwaniem stojącym przed Polską w 2019 roku jest powrót do stołu decyzyjnego we władzach Unii Europejskiej. Od 2015 roku wizerunek Polski na arenie międzynarodowej był stopniowo niszczony przez spór o praworządność czy nielegalną wycinkę Puszczy Białowieskiej. Wobec braku szacunku do wartości unijnych, Polska z gracza, który miał coś do powiedzenia, stała się czarną owcą Unii Europejskiej.

Prawdopodobieństwo zmiany tego stanu rzeczy wzrośnie w przypadku przejęcia władzy na jesieni 2019 przez partię proeuropejską. Chociaż wygrana w wyborach parlamentarnych partii proeuropejskiej to najważniejszy czynnik, który może przybliżyć Polskę do stołu decyzyjnego UE, istotny jest także wynik majowych eurowyborów. Będzie to dla partii proeuropejskich dobra okazja, aby na nowo przekonać Polaków do korzyści członkostwa w UE. Wygrana wyborcza sił proeuropejskich nie jest jednak łatwym zadaniem — będą musiały bowiem przebić się przez dotychczasową antyeuropejską narrację PiS.

Duże szanse na powrót Polski do stołu decyzyjnego daje przychylność Niemiec wobec Warszawy. Po 2015 roku ani kanclerz Merkel, ani żaden inny wysoko postawiony polityk niemiecki nie krytykował działań polskiego rządu. W coraz bardziej podzielonej Europie Niemcy potrzebują bowiem partnerów, którzy pomogą im utrzymać kruchą stabilność i ich własną pozycję. Wobec Brexitu, imperialnych ambicji Macrona, populistycznych Włoch i nieco zbyt słabej Hiszpanii, Niemcy liczyły, że rolę tego partnera będzie odgrywać Polska. Dlatego, nawet jeżeli PiS będzie kontynuował politykę odsuwania się od Europy, Berlin – licząc, że to tylko przejściowa zmiana – będzie robił wiele, aby Warszawę przy stole decyzyjnym utrzymać.

Także wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może potencjalnie wzmocnić pozycję Polski w UE. Brak Zjednoczonego Królestwa we Wspólnocie zmienia znacząco układ sił w Europie, bowiem brak Londynu w strukturach unijnych sprawia, że wzrasta siła polityczna tandemu francusko-niemieckiego. Oznacza to, że w Europie jeszcze większą rolę odgrywać będą kraje strefy euro. W tej sytuacji Polska — zawracając ze ścieżki konfrontacji z KE — mogłaby aspirować do wypełnienia próżni po Wielkiej Brytanii i przyjęcia roli politycznego orędownika krajów pozostających poza strefą euro. Najważniejszym krokiem ku temu byłaby odbudowa formatu Trójkąta Weimarskiego. Polska u boku Niemiec i Francji, wykorzystując brak Wielkiej Brytanii i zmianę polityczną jaka dokonała się we Włoszech, byłaby wówczas jednym z trzech państw, których głos w debacie na temat przyszłości UE byłby kluczowy.

Planom powrotu Polski do stołu decyzyjnego może jednak przeszkodzić zwycięstwo PiS-u w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Kontynuacja dotychczasowej polityki partii rządzącej będzie pogłębiać proces spychania Warszawy na margines europejskiej polityki. Pomimo zmiany tonu w prowadzonej obecnie kampanii wyborczej, dotychczasowe działania PiS nie dają podstaw, aby sądzić, że zmiana ta jest długofalowa i wpłynie na prowadzoną politykę. PiS najprawdopodobniej nadal będzie dążył do zablokowania unijnych rozwiązań w związku z kryzysem migracyjnym i nie należy spodziewać się, aby ustąpił w sporze z KE o praworządność.

Biorąc pod uwagę powyższe, powrót do stołu decyzyjnego w UE powinien być priorytetem polskiej polityki — zarówno dla aspirującej do przejęcia władzy opozycji, jak i partii rządzącej. Jednak szanse na przełom sytuacji Polski w UE pojawiają się dopiero w ostatnim kwartale 2019 — i zależą od wyniku wyborczego PiS oraz zdolności mobilizacyjnych partii opozycyjnych. Realistycznie koniec roku może przynieść diametralne zmiany w tym obszarze, ale jedynie pod warunkiem, że siły proeuropejskie przejmą władzę w Polsce.

Autorzy: Marcel Baron, Łukasz Gadzała, Weronika Sarnowska, Karolina Szymońska

III grupa
Najważniejsze wyzwanie lub szansa dla Polski w przyszłym roku

2019 rok, jak każdy kolejny od ogłoszenia posthistorii przez Francisa Fukuyamę, zapowiada się dla Polski jako obfitujący w ogrom wyzwań i szans jednocześnie. W kontekście europejskim na wyróżnienie i szczególne omówienie zasługują poniższe z nich.

Projekt nowego budżetu Unii Europejskiej na lata 2021-2027 opiewa na ok. 1,279 biliona euro. W latach 2014-2020 Polska otrzymała w ramach polityki spójności oraz wspólnej polityki rolnej ponad 120 mld euro, jednak w projektowanej perspektywie finansowej Polska może spodziewać się mniejszej wypłaty z unijnej kasy. Niewątpliwie największym wyzwaniem politycznym w tym kontekście jest możliwość uzależnienia wypłaty funduszy UE od przestrzegania praworządności, z czym boryka się rząd w Warszawie. Ogólne zmniejszenie nakładów na politykę spójności i WPR wymusi znaczne zwiększenie państwowych wydatków w tych obszarach. Wyzwania stanowić będą z pewnością proponowane zmniejszenia dochodów państw członkowskich z ceł (o ok. 10%), zniesienie rabatów do składek własnych do budżetu UE czy wreszcie powstanie osobnego budżetu dla strefy euro. Szansą dla Polski może być zdobycie większych środków z funduszu do walki ze zmianami klimatycznymi oraz innych funduszy przeznaczonych na konkretne cele. Propozycja budżetowa odzwierciedla priorytety decydentów na przyszłe lata, będąc jednocześnie programem wyborczym na nadchodzące w maju wybory do Parlamentu Europejskiego.

Zbliżające się wybory do PE stanowić będą ogromne wyzwanie dla Polski. Unia boryka się z kryzysem tożsamościowym, co widać w pierwszych sondażach poparcia kandydatów na europosłów. Obywatele UE widząc nieporadność chadeków, deklarują poparcie innych opcji politycznych. Widać to wyraźnie na tle trwającego kryzysu we Francji, który jest wyborczym paliwem napędowym dla Marine Le Pen – symbolu eurosceptyków i wszystkich, którzy chcą obalenia Unii Europejskiej. Jest wysoce prawdopodobne, że reprezentacja konserwatystów i eurosceptyków w PE będzie wyższa niż ta po wyborach z 2014 roku. O ile kolejne z rzędu zwycięstwo chadeków i wybór Manfreda Webera na szefa KE pozostają wciąż najbardziej prawdopodobne, o tyle podział wielu stanowisk nie jest przesądzony. Przy podzielonej i zantagonizowanej polskiej scenie politycznej, wyzwaniem dla Polski będzie wybór europosłów, którzy swoją codzienną pracą będą budować silną i stabilną Unię Europejską.

Wiąże się to nierozerwalnie z pozycją samej Polski w Unii — jednym z większych wyzwań polityki zagranicznej Polski w stosunku do UE będzie odbudowanie utraconego zaufania, jeśli taki kurs zostanie wyznaczony przez aktualny bądź następny rząd wyłoniony na skutek jesienny wyborów parlamentarnych. Obrana strategia może pozwolić na powrót Polski do grona państw euroentuzjastycznych bądź zwiększyć dystans z UE, co przełoży się na dalszą izolację i konsekwentne wyłączanie Polski z grona decyzyjnych państw członkowskich.

Dla Polski 2019 rok w dużej mierze zależeć będzie od wyborów — najpierw do europarlamentu, a następnie krajowych, i tego, jaki kurs zdecydują się obrać ich zwycięzcy. Wybór strategii na zaadresowanie przez polski rząd kryzysu stosunków z Unią oraz przez samą UE kryzysu własnej legitymacji zdeterminują, czy przeważą szanse, czy wyzwania.

Autorzy: Szymon Bondaruk, Angelika Gieraś, Magdalena Kociara, Donat Skorochod

IV grupa
Warszawa – Kijów na nowo

1. Cichy kryzys w relacjach polsko-ukraińskich

Obecną sytuację w stosunkach polsko-ukraińskich można określić jako „cichy kryzys”. Na formalnym poziomie politycy obu państw zapewniają, że strategiczny wymiar w stosunkach dwustronnych pozostaje niezmieniony, jednak faktycznie dialog na najwyższym poziomie jest zamrożony. Premier Mateusz Morawiecki od momentu objęcia swojej funkcji (grudzień 2017) ani razu nie odwiedził wschodniego sąsiada. W zeszłym roku nie doszło do żadnego oficjalnego spotkanie głów obu państw. Jedyna wizyta Andrzeja Dudy na Ukrainie była związana z rocznicą rzezi wołyńskiej. Stosunki historyczne przy okazji każdej kolejnej rocznicy trudnych wydarzeń historycznych skutkują przewidywalną już awanturą medialną. W stosunkach z Unią Europejską władze Ukrainy orientują się na duet niemiecko-francuski, zostawiąc stosunki z Polską na drugim planie. Stanowisko Andrzeja Dudy, a później ministrów Waszykowskiego oraz Czaputowicza o możliwości rozszerzenia formatu normandzkiego pozostawiono na Ukrainie bez reakcji.

2. Nowe otwarcie

Nowe otwarcie w relacjach polsko-ukraińskich oznaczałoby zwiększenie potencjału Polski w aktywnym kształtowaniu unijnej polityki wschodniej oraz otwarcie współpracy w kluczowych dla obu państw obszarach: bezpieczeństwa energetycznego, współpracy z UE w kwestii konfliktu rosyjsko-ukraińskiego oraz migracji. Ściślejsza kooperacja z Kijowem może oznaczać m.in. wzmocnienie pozycji obu krajów wobec Niemiec ws. projektu Nord Stream 2, który nie tylko stoi w sprzeczności z koncepcją solidarności energetycznej UE , ale również stanowi bezpośrednie zagrożenie dla gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy. Co więcej, w interesie obu państw leżeć może – sygnalizowane przez polskich polityków, a ostatnio przez ministra Czaputowicza w wywiadzie dla Handelsblatt – poszerzenie tzw. formatu normandzkiego o instytucje UE (Wysoki Przedstawiciel ds. WPZiB) oraz USA (ta ostatnia propozycja w świetle dwuznacznych relacji administracji Trumpa z Rosją pozostaje kontrowersyjna), co ograniczyłoby wpływ na proces pokojowy partykularnych interesów Berlina i Paryża, a zwiększyłoby znaczenie solidarnego stanowiska UE. Wreszcie, wspólne doskonalenie ram instytucjonalnych oraz prowadzenie dalekowzrocznej polityki migracyjnej nie tylko wpłynęłoby korzystnie na aspekty ekonomiczne i humanitarne migracji, ale umożliwiłoby również poszerzenie kontekstu debaty o migracji na szczeblu unijnym. Polska nie jest jedynym w Europie krajem docelowym dla migrantów z Ukrainy, lecz problemy i potrzeby tej właśnie grupy migrantów nie zajmują obecnie – w porównaniu do przybywających z Południa- istotnego miejsca w wewnątrzunijnej debacie. Zmiana tej tendencji podniosłoby wiarygodność Warszawy na polu solidarności migracyjnej, która obecnie stanowi główne źródło zarzutów przeciwko m.in. polskim postulatom w zakresie solidarności energetycznej.

3. Wola polityczna

Aktywne działanie Polski w relacjach z samą Ukrainą oraz w kwestii ukraińskiej na polu unijnym jest koniecznością. Bilans stosunków w ostatnich latach wypada dla Polski niekorzystnie, co skutkuje zwiększoną aktywnością Berlina oraz Paryża na polu stosunków z Ukrainą. Inicjatywa wynikająca z geograficznej oraz kulturowej bliskości w sposób oczywisty powinna leżeć po stronie Polski. Rozwiązanie patu w unormowaniu wspólnych stanowisk na płaszczyźnie historycznej, który w ocenie polityków obecnie rządzącego obozu w Polsce uniemożliwia otwarcie na inne obszary współpracy powinno stanowić zatem priorytet dla polityków Zjednoczonej Prawicy. Zdawałoby się, że rozwiązania leżą gotowe a skorzystanie z  nich wymaga jedynie woli politycznej.

Autorzy: Jan Chmielewski, Maciej Lipiński, Oleksandr Shevchenko

V grupa
Prognoza na 2019 rok: zła energia dla Polski?

Pod koniec ubiegłego roku debatę publiczną zdominował temat wzrostu cen prądu. Dzięki uchwalonej w tempie ekspresowym specustawie udało się tymczasowo zatrzymać podwyżkę dla klientów indywidualnych. Przedsiębiorstwa i samorządy zapłacą jednak za prąd o wiele więcej niż w roku ubiegłym. Rozwiązanie rządu jest więc niekompletne, a ponadto doraźne, jako że nie zmierza ono do zażegnania przyczyn problemu, jakimi są wzrost kosztów wydobycia i eksploatacji węgla i rosnące z roku na rok opłaty za nabycie prawa do emisji CO2 na terenie UE. Krótko mówiąc, wzrost cen energii i tak uderzy w portfel każdego Polaka. Wydaje się zatem, że w roku podwójnych wyborów podwyżka opłat za prąd będzie największym wyzwaniem zarówno dla gospodarki naszego kraju, jak i dla polityków.

Przewidywany wzrost cen towarów i usług

Wzrost cen energii przełoży się na wyższe koszty produkcji i transportu. W związku z tym zdrożeje zwłaszcza żywność, ale też inne artykuły. Mogą wzrosnąć ceny biletów kolejowych, a także autobusowych, a to poprzez powiązaną z unijnymi limitami emisji dwutlenku węgla opłatę emisyjną, którą rząd nałożył od tego roku na koncerny paliwowe. Uderzy ona również w kierowców indywidualnych i, co być może ważniejsze, w polskie firmy spedycyjne, co spowoduje jeszcze większy wzrost cen towarów. Krótko mówiąc, podwyżka opłat za energię dość znacznie uderzy po kieszeniach Polaków i spowoduje ograniczenie konsumpcji oraz działalności gospodarczej na pewnych polach, co niekorzystnie wpłynie na rozwój gospodarczy naszego kraju i będzie negatywnie odbijać się na nastrojach społecznych.

Obniżenie jakości publicznej opieki zdrowotnej

Zmiany w taryfach energii elektrycznej dla samorządów mogą z kolei skutkować problemami w służbie zdrowia. W pierwszych dniach nowego roku ze szpitali (które są utrzymywane przez samorządy) dochodziły sygnały, że w przypadku nieobjęcia ich rządowymi rekompensatami (o których minister energii na razie milczy) ich roczne wydatki na prąd wzrosną co najmniej o pół miliona złotych. Wobec wielomilionowego zadłużenia wielu z tych placówek i wprowadzonych przez ministra zdrowia nowych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych należy spodziewać się, że rok 2019 będzie trudnym rokiem dla szpitali, a przede wszystkim dla pacjentów: już teraz spekuluje się o redukcji liczby łóżek i oszczędniejszym korzystaniu z energochłonnych tomografów i aparatów rentgenowskich, co razem złoży się na wydłużenie kolejek w publicznej służbie zdrowia i pogorszenie jej jakości.

Szansa dla klimatu?

Pomimo niekorzystnych skutków dla naszych portfeli, wzrost cen energii i paliw mógłby okazać się zbawienny dla naszej polityki energetycznej, ergo: dla klimatu. Wysokie opłaty za surowce kopalne mogą być dobrym bodźcem motywującym do odwrotu w stronę odnawialnych źródeł energii. W tej optyce rządowe rekompensaty za podwyżki cen prądu można by uznać za niedoskonały (na razie) prototyp tzw. dywidendy węglowej (carbon dividend). Przewidywane obniżenie konsumpcji również byłoby dobrą wiadomością dla naszego środowiska.

Podsumowując, poprzez swoje wielokierunkowe konsekwencje wzrost cen energii będzie jednym z głównych tematów tegorocznej kampanii wyborczej. Prawdopodobnie PiS nie opanuje całkowicie fermentu społecznego wywołanego gwałtownym wzrostem cen towarów i usług, a także obniżeniem jakości usług medycznych, z czego skorzysta opozycja, traktując tę kwestię jako kartę przetargową podczas wyborów. Natomiast brak rządowego wsparcia dla biznesu i samorządów wywoła spadek zaufania tych ostatnich do państwa. W wymiarze ekonomicznym przełoży się to na spowolnienie wzrostu PKB, zwłaszcza że gospodarka raczej nie odbierze pozytywnie tak radykalnej regulacji rynku energetycznego (w związku z tym już słyszy się o niepokoju instytucji europejskich). W roku 2019 nie należy natomiast oczekiwać gwałtownych zmian korzystnych dla środowiska — wypełnią go polityczne spory, które przesuną na dalszy plan realizację postanowień Pakietu Katowickiego i nie zmieni tego nawet wzrost cen prądu. Przynajmniej na razie. Jakichkolwiek ruchów mających na celu modyfikację polskiego mixu energetycznego wypadałoby oczekiwać dopiero w spokojniejszym, powyborczym 2020 roku.

Autorzy: Anna Ferlin, Maciej Giers, Kamil Laskowski, Magdalena Żarnawska

Teksty powstały w ramach trzeciej edycji Akademii in.europa, projektu realizowanego we współpracy z tygodnikiem POLITYKA, Fundacją Konrada Adenauera w Polsce, Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce oraz w ramach programu Unii Europejskiej Erasmus+. Tekst odzwierciedla wyłącznie poglądy jego autorów i w żaden sposób nie może zostać uznany za wyraz poglądów partnerów in.europa.

Image