Edukacja europejska w budowie?

ANALIZA AKADEMII IN.EUROPA IV. EDYCJI

Unia Europejska – jak jest? Jak powinno być? Co będzie rzeczywiście do osiągnięcia? Uczestnicy czwartej edycji Akademii In.Europa opracowali materiał analityczny na temat edukacji, demografii i obronności w Unii Europejskiej.

Edukacja

UNIA EUROPEJSKA W SZKOLNYCH ŁAWKACH? CZYLI JAK EDUKOWAĆ PRZYSZŁYCH EUROENTUZJASTÓW…

Unia Europejska zdaje sobie sprawę z istotności kształcenia, jako czynnika odgrywającego kluczową rolę w gospodarce opartej na wiedzy. Niemniej edukacja, zgodnie z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej zalicza się do kompetencji uzupełniających. Tym samym UE może jedynie wspierać, zachęcać i promować edukację obywateli na wysokim poziomie.

Czyni to zgodnie z art. 165 i 166 TFUE, kładąc nacisk m.in. na nauczanie i upowszechnianie języków Państw Członkowskich, sprzyjanie mobilności studentów, promowanie współpracy między instytucjami edukacyjnymi czy rozwój europejskiego sportu. Dodatkowo UE promuje kształcenie zawodowe, wspiera przekwalifikowanie i rozpowszechnia model uczenia się przez całe życie.  Dla realizacji wszystkich tych kompetencji na szczeblu unijnym przyjmowane są środki zachęcające i zalecenia, oczywiście z poszanowaniem pełnych kompetencji i odpowiedzialności Państw Członkowskich do stanowienia w zakresie edukacji. Obranie takiego modelu skutkuje różnicami w poziomie wiedzy młodych obywateli poszczególnych państw członkowskich, również na temat samej Unii, przez co sprzyja lokalnym eurosceptycyzmom. Wobec tego model ten wydaje się nie przystawać do potrzeb obecnych, burzliwych czasów.

Stoimy przed ogromnym wyzwaniem – dzisiejsza grupa najmłodszych wyborców (18-24 lata) nie pamięta już czasów sprzed akcesji, nie wspominając o osobach jeszcze nieuprawnionych do głosowania.  Łatwiej im uwierzyć w narrację o korzyściach płynących z opuszczenia Wspólnoty lub zmniejszenia stopnia integracji. Wydaje się, że zwolennicy takich rozwiązań mają jak do tej pory większą siłę przebicia niż zwolennicy Unii Europejskiej. Zdobywają serca młodzieży nie konkretnymi wyliczeniami o korzyściach finansowych czy otwartością granic, ale mówieniem o tożsamości, narodzie, historii. Może to tam powinno się szukać recepty na zainteresowanie młodych Europą – nie zaniedbując oczywiście konkretnych wyliczeń korzyści, przedstawić im opowieść o prawdziwej wspólnocie, która dzieli ze sobą tragiczną historię i to właśnie na jej fundamencie buduje tożsamość ubogacającą te narodowe, przezwycięża dawne antagonizmy oraz solidarnie stoi przed wyzwaniami zglobalizowanego świata, jak rosnąca potęga Chin, zmiany klimatyczne czy błyskawiczny rozwój technologii.

Taka narracja powinna oczywiście na stałe zadomowić się w szkołach i innych placówkach edukacyjnych, również tych związanych z edukowaniem na późniejszych etapach życia. Jednakże nie należy zapominać o przemianach technologicznych i społecznych, których zajście spowodowało, że media, zwłaszcza elektroniczne, stały się równorzędnym (jeśli nawet nie ważniejszym) źródłem wiedzy i wyobrażeń o świecie dla początkujących wyborców oraz wyborców in spe. Wobec tego budowanie tożsamości europejskiej w tej grupie powinno odbywać się dwutorowo – poprzez inicjatywy edukacyjne oraz poprzez odpowiednią komunikację w mediach.

EDUKACJA EUROPEJSKA (WCIĄŻ?) W BUDOWIE

W ciągu 15 lat obecności Polski w Unii Europejskiej oraz wszystkich lat przed rozszerzeniem, UE przyjęła szereg inicjatyw promujących i wspierających edukację w duchu europejskim. Ukazały się m.in.: Strategia UE na rzecz młodzieży, Priorytety europejskiej współpracy w dziedzinie kształcenia i szkolenia czy (jeden z najnowszych) Europejski obszar edukacji do 2025 roku, wprowadzony Komunikatem Komisji o nazwie Wzmocnienie tożsamości europejskiej dzięki edukacji i kulturze. Ten ostatni dokument wskazuje kierunki rozwoju europejskiej edukacji wobec wyzwań, które pojawią się w przyszłości.  Podkreśla, że „Edukacja i kultura odgrywają kluczową rolę w: (i) lepszym poznawaniu się ludzi ponad granicami państw oraz (ii) doświadczaniu i zyskiwaniu świadomości tego, co znaczy być „Europejczykami”. Zrozumienie i ochrona naszego dziedzictwa kulturowego i różnorodności to warunki konieczne utrzymania naszej wspólnoty kulturowej, wspólnych wartości i wspólnej tożsamości”. Ten cytat najlepiej definiuje, czym dla UE jest edukacja i gdzie odnaleźć w kształceniu europejski wymiar.

Dokumentom towarzyszy wiele programów. Wśród nich z pewnością warto wymienić doskonale znany program Erasmus+, eTwinning (Internetowa sieć współpracy europejskich szkół), Eurodesk i Eurydice (sieci informacyjne), Europass (umożliwiający pracę w całej Europie) czy Electronic Platform for Adult Learing in Europe (wielojęzyczna platforma nauki dla dorosłych). Wszystko po to, aby zachęcić nie tylko młodzież, ale i wszystkich obywateli UE do uczenia się, poszerzania kwalifikacji i korzystania z otwartego, różnorodnego, a jednak zjednoczonego rynku europejskiego.

Jeśli zaś chodzi o szkolnictwo, to programy nauczania w szkołach powszechnych podejmują temat Unii Europejskiej raczej w ramach odpowiedników Wiedzy o Społeczeństwie, niż osobno predestynowanych do tego zajęć. Jedynie garstka nauczycieli zgłębia temat i na własną rękę szuka atrakcyjnych dla uczniów materiałów i scenariuszy lekcji, podczas gdy pozostali przez wiele lat korzystają z jednakowych formułek w podręcznikach. W zmieniającym się świecie i przy wciąż formującej się Unii Europejskiej, która jest żywym tworem, nie należy uczyć matematycznych wręcz definicji.

BRAKI W KOMUNIKACJI

Obok inicjatyw edukacyjnych kluczowa dla rozwoju wiedzy o UE i poczucia europejskiej tożsamości wśród obywateli (zwłaszcza młodych) jest komunikacja ze strony instytucji samej Unii. Prawo obywateli do informacji na temat działań UE to jeden z fundamentów Wspólnoty opisanych w Karcie Praw Podstawowych. Na tym fundamencie powinno oprzeć się również poczucie przynależności i uczestnictwa w wydarzeniach i decyzjach.

Istnieje wiele kanałów i sposobów, przez które do Europejczyków mają docierać wiadomości na temat działalności eurodeputowanych czy komisarzy, oraz inicjatyw legislacyjnych. Można do nich zaliczyć np. przedstawicielstwa organów UE w każdym z krajów członkowskich, działania promocyjne podejmowane przez kanały mediów społecznościowych, czy liczne strony internetowe. Cel Generalnej Dyrekcji Komisji  ds. Komunikacji jest następujący: „Obywatele dostrzegają, że UE działa na rzecz poprawy ich życia i współpracują z nią. Czują, że ich obawy są uwzględniane w europejskim procesie decyzyjnym, i znają swoje prawa w UE” (za: www.europarl.europa.eu).

Czy jednak te strategie są skuteczne? Czy powyższy cel jest realizowany? Przede wszystkim można odnieść wrażenie, że mimo ogromnych nakładów finansowych (215 mln EUR w latach  2007-2013) komunikacja jest zdecydowanie jednostronna. Nie jest to dialog z obywatelami, a jedynie przekazywanie informacji. Co więcej, owe informacje docierają przede wszystkim do zainteresowanych, którzy wykonają wysiłek, aby wejść na fanpage Komisji Europejskiej, czy na dedykowane strony Europe Direct i Ask EP. Ponadto do mediów w większości docierają treści, które budzą krytykę, nagłaśniane przez dziennikarzy eurosceptycznych i populistycznych polityków w każdym z krajów wspólnoty. Brakuje inicjatyw angażujących obywateli, czy też informacji w mass mediach o szeroko pojętych sukcesach Unii, czy też o sukcesach konkretnych krajów osiągniętych dzięki działaniom UE. Nie bez znaczenia jest rosnąca rola trolli i szerzenie się fake newsów.

EUROPA USER FRIENDLY – CZYLI JAK UPRZYSTĘPNIĆ UNIĘ?

Podstawowa wiedza o Unii Europejskiej, jak i bieżące jej działania to tylko treść, którą musimy ubrać w liczne atrakcyjne dla młodzieży formy. Teza o małej atrakcyjności klasycznych zajęć szkolnych nikogo chyba nie zadziwia. Pozostają one jednak koniecznym elementem życia prawie wszystkich młodych obywateli, co więcej obywatele niemłodzi też kiedyś przez nie przeszli i do dziś pozostają pod wpływem przekazanych wówczas treści. Nie da się zatem przecenić skuteczności szkoły w kształtowaniu pewnych postaw wśród szerokich grup.

Potrzebny jest zatem przemyślany program edukacji unijnej na poziomie szkół, najlepiej taki, który byłby w miarę możliwości zunifikowany dla wszystkich krajów członkowskich i dotyczył uczniów na podstawowych, ogólnych szczeblach edukacji. Istotna pozostaje również forma prowadzenia takich zajęć. Nie mogą one przybierać postaci klasycznego wykładu, pożądane byłoby dążenie do form aktywizujących uczniów np. organizowanie debat na tematy bieżących problemów polityki unijnej oraz podstawowych wartości i fundamentów Unii.

W procesie budowania przywiązania do Unii Europejskiej i konceptu europejskości konieczny jest bowiem udział samej młodzieży. Unia powinna zatem przenikać środowisko, w którym spędza ona coraz więcej pozaszkolnego czasu i w którego współtworzenie się angażuje – Internet, a dokładniej social media. Ciężko sobie wyobrazić nastolatka, który w wolnej chwili zaglądałby na strony www instytucji unijnych, które zazwyczaj nie są przykładami doskonałej przejrzystości. Wobec tego owe instytucje powinny podjąć wzmożone działania w mediach społecznościowych. Dobry przykład daje tu Donald Tusk, jego profil na Instagramie związany z pełnieniem funkcji Przewodniczącego Rady Europejskiej przyciągnął wielu obserwatorów, a na co dzień ukazuje jego bieżące działania w sposób przyjemny, dostępny i zrozumiały.

Dużą uwagę należy skierować też na inicjatywy obywatelskie, podejmowane przez młodzież lub kierowane do niej. Zwłaszcza w Polsce, po latach odgórnie sterowanych inicjatyw w PRL, po ciężkim okresie transformacji ustrojowej i budowania względnej stabilności przyszedł czas na prawdziwy rozkwit oddolnych aktywności. Należy zauważyć tę energię i wykorzystać ją do promowania europejskości, nie pozwolić na oddanie jej sceptykom czy przeciwnikom Europy. Już dzisiaj istnieje wiele wartościowych prounijnych inicjatyw obywatelskich i ruchów oddolnych. Wydaje się jednak, że pozostają w pewnym sensie elitarne – skupiają zazwyczaj młodzież akademicką. Brakuje inicjatyw skierowanych do niestudiujących młodych oraz do osób będących jeszcze uczniami szkół powszechnych.

Dodatkowo wartą rozważenia propozycją byłoby organizowanie wyjazdów szkolnych do instytucji unijnych. W celu realizacji tych podróży mógłby powstać specjalny program w ramach budżetu. Przeznaczałby on określone fundusze na wycieczki uczniów i studentów do Strasburga czy Brukseli, spotkania z komisarzami, parlamentarzystami oraz pracownikami. Wartością dodaną byłyby spotkania młodzieży państw członkowskich w danych instytucjach UE, dzięki którym wymiana wiedzy, informacji, nawiązywanie przyjaźni i zaangażowanie w życie obywateli innych krajów europejskich zostaną tylko wzmocnione.

Wydaje się zatem, że dzisiaj powinniśmy oferować młodym Unię, która zarówno przesiaduje w szkolnych ławkach, jak i taką, która czasem zrywa się ze szkoły, żeby wziąć udział w obywatelskich działaniach lub żeby posiedzieć w mediach społecznościowych. Tylko tak wykreujemy poczucie, że UE to coś więcej niż nudna, martwa i nawet niespecjalnie potrzebna biurokracja.

Koordynatorka: Anna Chabiera

Zespół: Aleksandra Natasza Skupińska, Emilia Barbara Zakrzewska, Aleksandra Sinikka Karabon, Radmiła Roszkowska, Karol Piwoński, Marlena Stępień

Praca zespołowa pod opieką merytoryczną Łukasza Lipińskiego, dyrektora ds. analiz Polityki Insight, In.Europa.

Akademia in.europa to inicjatywa edukacyjna Instytutu in.europa, tygodnika POLITYKA, Fundacji Konrada Adenauera. Projekt finansowany w ramach projektu Erasmus+ Unii Europejskiej.