Motoc: UE może pomóc NATO, bez dublowania ról

Unia Europejska może pomagać NATO np. przy usprawnieniu przemieszczania wojsk; wyzwania są wspólne, obie organizacje współpracują i uzupełniają się – mówił w piątek doradca przewodniczącego KE ds. przemysłu obronnego UE Mihnea Motoc.

„Nie ma mowy o mieszaniu ról. Wiele państw należy równocześnie do obu organizacji; jest zainteresowanie, by UE i NATO sprawnie się uzupełniały” – powiedział Motoc, były minister obrony i ambasador Rumunii przy UE, który przyjechał do Warszawy na zaproszenie instytutu In.Europa.

„Konsultujemy, współpracujemy, nie ma dublowania ani podważania czyjejś roli. NATO jest kamieniem węgielnym naszego bezpieczeństwa i pozostanie nim w przewidywalnej przyszłości” – zaznaczył.

Podkreślił, że bezzasadne byłoby też unikanie za wszelką cenę podobieństw wobec tych samych wyzwań, z którymi mierzą się rządy państw członkowskich i organizacje międzynarodowe. „Czasami mamy tendencję, by patrzeć na UE i NATO jak na zupełnie różne organizacje” – dodał.

„Obrona i bezpieczeństwo wymagają międzyrządowych kompetencji. Na poziomie UE możemy przyczyniać się do tych wysiłków, Unia może uzupełniać działania państw członkowskich” – dodał. Jako przykład podał zagrożenia hybrydowe i cybernetyczne argumentując, że ani NATO, ani UE same nie mogą im skutecznie przeciwdziałać. Za przykład unijnej specjalności uznał natomiast zarządzanie kryzysami o małej intensywności.

Podkreślił, że współpraca między Unią i NATO jest korzystna dla sojuszu i takie stanowisko podzielają także Stany Zjednoczone. „Wszystko, co dotychczas zostało zrobione, jest uzupełnieniem tego, co robi NATO” – podkreślił.

Nawiązując do postulatu zwiększenia mobilności wojsk sojuszniczych w Europie, określanego jako „wojskowe Schengen”, powiedział, że choć nie zamierza umniejszać trudności, „nie jest to cel na odległą przyszłość. To można zrobić całkiem szybko, pod warunkiem oczywiście, że będzie zgoda państw członkowskich”.

Dodał, że usprawnieniem przemieszczania sprzętu i żołnierzy są zainteresowane państwa członkowskie obu organizacji, a także same NATO i UE.

„Mobilność to w istocie kwestia polityki transportowej, która leży w kompetencjach wspólnoty i która ma programy jej dotyczące” – powiedział. Dodał, że trudnością może być fakt, iż chodzi głównie o ułatwienie misji prowadzonych przez NATO, podczas gdy „polityki i pieniądze są unijne”. Zauważył jednak, że ta sama infrastruktura służy misjom pod egidą UE.

Propozycje dotyczące planu wprowadzenia „wojskowej strefy Schengen” ma przedstawić do marca wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini. Konieczność zwiększenia możliwości przemieszczania wojsk w Europie dla odstraszania i kolektywnej obrony podkreślał sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. O „wojskowym Schengen”, m.in. jako warunku efektywności „szpicy”, mówił w 2015 r. dowódca amerykańskich wojsk w Europie gen. Ben Hodges.(PAP)

autor: Jakub Borowski

foto: Simona Supino/InEuropa

Instytut in.europa © 2018