Anna Radwan dla „Super Expressu”

„Super Express”: – Komisja Europejska uruchomiła wobec Polski artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Co to oznacza dla Polski?

Anna Radwan: – Dla nas wszystkich oznacza to zniweczenie 20 lat ciężkiej pracy. Dziś wydaje się wszystkim, że przynależność do Unii Europejskiej jest oczywistością. Przed laty tak nie było, całe pokolenia włożyły wiele wysiłku w to, by Polska w UE się znalazła. To, co się dzieje, to upadek tych starań. Nie zmienia się reguł w trakcie meczu, a polski rząd właśnie to zrobił. Prawda jest taka, że od dwóch lat instytucje europejskie starały się prowadzić dialog z Polską. Ze strony polskiego rządu nie było woli, by rozmawiać. I od kilku tygodni z Brukseli płynęły sygnały, że artykuł 7 zostanie uruchomiony.

– A co w praktyce to zmienia?

– Straty będą ogromne, przede wszystkim wizerunkowe. Przypomnijmy sobie, jak my patrzyliśmy na inne kraje, gdzie nie przestrzegano praworządności. Dziś my będziemy postrzegani w ten sposób. I odkręcenie tego zajmie bardzo długi czas. Aż przykro patrzeć, że przez dwa lata udało się zniszczyć coś, na co pracowaliśmy kilkadziesiąt lat.

– Na Węgrzech spory z Brukselą wpłynęły pozytywnie na notowania Fideszu i premiera Orbána. W Polsce po słynnym głosowaniu 27:1 i porażce w sprawie ponownego wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej notowania PiS poszły w dół. Jak będzie tym razem?

– Niestety, PiS potrafi skutecznie swoją propagandę zaszczepić. Że będzie traktować tę sytuację instrumentalnie na rzecz swoich rozgrywek, mówienie, że są z jednej strony źli Niemcy, a z drugiej rząd broniący suwerenności. Tak to działało w sprawie uchodźców, gdzie najpierw społeczeństwo nie było jakoś bardzo przeciwne, ale polityka zohydzania okazała się skuteczna.